Ostatnio moja teściowa wyrobiła sobie nawyk przyjeżdżania do nas w odwiedziny i prania swoich ubrań i butów w naszej pralce. Wiemy już, że w sobotę muszę ponownie zrobić generalne porządki po jej wizycie. W naszym domu zawsze jest czysto i schludnie, nie tylko w soboty.
Razem z mężem żyjemy dobrze i staramy się, aby w domu zawsze było coś smacznego do jedzenia. Utrzymuję dom w czystości i porządku, ale mamy jeden problem – moją teściową. Jest bardzo okrutną i niesamowicie samolubną osobą. Nie ukrywała, że nie lubi mnie od pierwszego dnia, kiedy się poznałyśmy. A kiedy zorientowała się, że moja rodzina to tylko moja wieża i nie ma w niej miejsca dla teściów, teściowej i całej rodziny, znielubiła mnie jeszcze bardziej. Zawsze uważałem, że młoda rodzina powinna mieszkać oddzielnie od rodziców. Jest wtedy mniej konfliktów i wszyscy czują się bardziej komfortowo. Ale ona tak nie uważała. Zawsze starała się udowodnić, że dzieci powinny mieszkać z rodzicami. Zwłaszcza jej synowie. Widzę jej logikę: “Urodziłam cię, wychowałam, teraz twoja kolej, żeby się mną zaopiekować”.
Mój mąż i ja zawsze pomagamy naszym rodzicom, nigdy im nie odmówiliśmy, ale to nie znaczy, że musimy z nimi mieszkać. Chcę mieć normalną rodzinę, w której oboje decydujemy o tym, jak żyjemy my i nasze dzieci, i nikt inny nie przychodzi do nas z radami. Na początku mój mąż próbował przekonać mnie do zamieszkania z rodzicami, mówiąc, że będzie to tańsze i łatwiej będzie wykonywać prace domowe w domu, a moi rodzice zawsze będą przy mnie, gdy będę ich potrzebować. Ale nigdy go nie posłuchałam. Pewnie dlatego moja teściowa tak bardzo mnie nie lubi. Zawsze stara się mnie obrazić albo zrobić mi jakąś krzywdę.
Ostatnio, gdy przyszła do wnuczki, umyłam po niej całą podłogę. Przyszła do nas z ulicy i od razu weszła do salonu, nie zdejmując butów. Było jej zimno. A na zewnątrz była wiosna, błoto i brud. Zawsze tak robi, żeby mi zrobić na złość.
Potem przyszła z kilkoma swoimi rzeczami. Poprosiła nas, żebyśmy zrobili jej pranie. Nie widziałam, co przyniosła. Myślałem, że to tylko jakieś ubrania. Pozwoliłam jej wyprać ubrania z nami i byłam zszokowana! Po jej wyjściu zajrzałam do łazienki i wszystko było pokryte błotem. Drzwiczki pralki były pokryte błotem. Przyniosła nam do wyprania wszystkie swoje brudne buty. Kiedy zapytałam ją, dlaczego prała je tutaj, odpowiedziała, że ich pralka była zepsuta.
Z trudem powstrzymałam się od zrobienia skandalu. Mój mąż mnie uspokoił. Ale następnym razem, gdy przyjedzie do nas w odwiedziny, niech spróbuje jeszcze raz zrobić pranie albo przynajmniej nie zdejmować butów. Zmuszę ją do posprzątania całego mieszkania i kupienia mi nowej pralki.




