Sąsiadka na wsi zrobiła scenę z powodu kilku truskawek, które zjadła moja córka.

Kobieta ma dom na wsi. Wszyscy mają tam bardzo małe działki. Budynki domów i ogrody znajdują się obok siebie.

Niektóre działki nie mają nawet ogrodzenia. Nie ma w tym nic złego, ponieważ ludzie są właścicielami tych działek od dziesięcioleci i są do siebie przyzwyczajeni.

Ale czytelniczka opowie nam zupełnie inną historię.

Jej sąsiadka, starsza kobieta, nie darzyła jej zbytnią sympatią. Powodem tego były całkiem zwyczajne wydarzenia.

Faktem jest, że nie tak dawno temu matka czytelniczki była sąsiadką tej starszej pani. Wiek i stan zdrowia spowodował , że starsza kobieta potrzebowała pomocy w ogrodzie. Poprosiła więc matkę czytelniczki, aby zajęła się ogrodem i utrzymywała go w porządku.

Matka czytelniczki, jak wynika z listu, jest bardzo miła, więc robiła wszystko, o co ją poproszono. Teraz jednak sąsiadkę czekały “niespokojne czasy”, ponieważ zamiast osoby, która spełniałaby wszystkie jej zachcianki ( mama czytelniczki niestety się pochorowała ) , pojawiła się córka – osoba, która wie, jak powiedzieć “nie”.

Starsza pani zaczęła więc robić psoty. Wyrzucała chwasty na ich działkę, przypadkowo deptała cebulę rosnącą na skraju, czy stawiała kupę obornika obok ich nasadzeń.

Czytelniczka tolerowała to przez pierwszy rok, ale w następnym postanowiła zbudować płot, co bardzo rozzłościło sąsiadkę.

Chodzą tu różni ludzie.

Rozpoczęła się budowa ogrodzenia. Sprowadzili robotników, a oni z kolei przynieśli materiały budowlane. Babcia ciągle na nich przeklinała, ale mężczyźni bezpiecznie odsyłali ją do jej ogrodu. Nie łamali żadnych zasad, nie wchodzili na jej teren , nawet palili w oddali.

Ale sąsiadka codziennie przychodziła i skarżyła się, że w jej ogrodzie brakuje truskawek. Skargi były codzienne i jak nietrudno się domyślić, bezzasadne. Nikt tych truskawek nie jadł.

Pod presją oskarżeń czytelniczka raz nawet zatrzasnęła babci drzwi przed nosem, mówiąc: “Jeśli uważasz, że moi pracownicy jedzą twoje truskawki, to pilnuj ich przez całą dobę”.

Truskawkowy skandal

W kolejny weekend czytelniczka przyjechała ze swoją córką. Do tego czasu ogrodzenie zostało zbudowane do połowy wymaganego odcinka. Córka ma sześć lat, więc chodziła sama. Córka chodziła po ogrodzie, zrywała kwiaty, bawiła się lalkami itd.

Po południu przypadkowo zawędrowała do ogrodu sąsiadki. Widząc tam truskawki, postanowiła je zjeść. To był wypadek, który się wydarzył.

Kiedy jej matka zobaczyła, co robi jej córka, jej oczy drgnęły. Rzuciła wszystko, co robiła i pobiegła zabrać córkę z dala od truskawek. Ale niestety było już za późno. Babcia pobiegła  i zaczęła krzyczeć na dziecko:

-Wiedziałam, że kradną moje truskawki. Ty nieznośne dziecko i takie tam…

Mama przybiegła i  przeprosiła. Powiedziała, że to był pierwszy i ostatni raz, że to się nigdy nie powtórzy. Powiedziała, że to dziecko, że jeszcze nie wszystko rozumie. I przegapiła to, nauczy się.

Ale babcia dostała powód do obwiniania i zaczęła robić sceny. Krzyczała na całe gardło, że jej sąsiedzi to złodzieje, że ją zjadają. Uprawia tę nieszczęsną truskawkę krwią i potem, a małe rączki sąsiadów barbarzyńsko ją pożerają.

Krótko mówiąc, czytelniczka ledwo sobie z nią poradziła. Oczywiście powiedziała wszystko córce i nawet ją zbeształa. Oczywiście, córka ją wrobiła, ale czy naprawdę była winna i czy to  było warte krzyku?

Podczas gdy na dziewczynkę krzyczano, ona płakała. Dziecko jest spore, ale nie zawsze rozumie, gdzie kończy się ogród matki, a zaczyna ogród sąsiadów.

Tak wygląda sytuacja. Co byś zrobiła, gdybyś była matką? Jak dogadujesz się z sąsiadami?

Rate article
Wyznaj Sekret
Sąsiadka na wsi zrobiła scenę z powodu kilku truskawek, które zjadła moja córka.