– Przejaśnia się. Wreszcie nie pada. Jest trochę chłodno, ale sucho i świeci słońce! – mówi sześćdziesięcioletnia Magda. – Wszyscy są na zewnątrz, tylko moja Irka siedzi w domu z dziećmi. Zastanawiasz się dlaczego? Skończyły się pieluchy jednorazowe, to katastrofa, bez nich nie ma życia! Mówię jej – jak myśmy cię wychowali? W gazikach i pieluchach tetrowych. Codziennie wychodziliśmy na spacer na dwór, latem i zimą!
– Dlaczego ona nie kupi pieluch? Przecież teraz są sprzedawane na każdym rogu! W supermarketach i aptekach!
– Znowu mają problemy z pieniędzmi! – odpowiada Magda. – Andrzej szuka pracy, a nie jest to łatwe: nie zatrudniają dyrektorów od razu. A jego wysokość nie chce iść byle gdzie. Dlatego nie mają pieniędzy – biorą tymczasowe prace i czekają na pomoc…
Magda wyraźnie nie lubi swojego zięcia Andrzeja. Od początku powtarzała córce, że nie jest dla niej odpowiednim kandydatem. Irka nie posłuchała, wyszła za mąż i urodziła dwójkę dzieci. Teraz dzieci mają pięć i pół roku i prawie rok. Córka idzie z nimi przez życie, oszczędzając na czym się da.
– To kup córce paczkę pieluch!- wzrusza ramionami przyjaciółka Magdy. – Ile one tam kosztują, jeśli kupisz jakieś budżetowe?
Koleżanka wie, że Magda nie klepie biedy. Mieszka sama, wynajmuje odziedziczone mieszkanie i otrzymuje dobrą emeryturę. Ponadto jeszcze przed przejściem na emeryturę miała na kontach bankowych oszczędności, które przez lata nie były wydawane, a jedynie pomnażane.
Jednak na aluzję o kupnie jednorazowych pieluch dla córki i wnuków, Magda reaguje oburzeniem.
– Dlaczego mam im cokolwiek kupować? Są dorośli, samodzielni. A ja jestem emerytką! Na dobrą sprawę to córka powinna mi teraz pomagać, niech mi podziękuje, że nie wymagam… Sama sobie wybrała takiego mężczyznę, niech ona teraz na niego liczy!
… Irka jest szczęśliwa ze swoim mężem. Andrzej jest miły, opiekuńczy i inteligentny. Tak, stracił pracę cztery miesiące temu, to się po prostu stało. Ale nie siedzi bezczynnie, szuka pracy, a jednocześnie zarabia tu i tam.
– Nie chce być oficjalnie zatrudniony jako kurier czy ochroniarz, żeby nie psuć sobie cv ! – tłumaczy. – Z takim cv nie przyjmą go do dobrej pracy. Dlatego jej mąż tylko dorabia, dostaje mało pieniędzy, a razem z zasiłkami na dzieci wystarcza im tylko na jedzenie i mieszkanie. Ale on na pewno znajdzie normalną pracę i wszystko się ułoży!
Irka się nie smuci i wierzy, że wszystko będzie dobrze, a Magda obserwuje życie córki .
– … Widzę ją na spacerze z wózkiem i starszą, siedzącą na placu zabaw na podwórku. Zadzwoniłam do niej i zapytałam, czy ma jakieś pieniądze “Tak”, powiedziała, “Andrzej trochę zarobił…”. Więc pobiegła i kupiła pieluchy za te pieniądze i zapłaciła za zajęcia aikido dla starszej! Powiedziałam jej: “Co cię obchodzi aikido, twój mąż nie pracuje, myśl o jedzeniu! Marnujesz pieniądze na to aikido, pięciolatek tego nie potrzebuje, niech się bawi na dworze!” A ona mówi, że lubi to robić, więc niech to robi.
Jak myślisz, czy to normalne, że bogata matka daje tylko rady, jak oszczędzać pieniądze ? Czy matka nie jest niczego winna, a dorosła córka sama wybrała swój los?
Ale czy to naprawdę możliwe? Czy normalna matka nie powinna pomóc?
Co byś zrobiła w takiej sytuacji?




