Teściowa uważa, że syn ma obowiązek ją utrzymywać. Wydaje pieniądze na bzdury, a my mamy dzieci i kredyt – pisze Ewa.
Moja teściowa to dość władcza i bezczelna kobieta! Taka jest prawda, piszę jak jest! Przez wszystkie lata ciągle ingerowała w nasze życie rodzinne. Zawsze udziela nam rad. Żadne wydarzenie nie odbywa się bez jej udziału! Ale już się do tego przyzwyczaiłam. Nie reaguję już tak ostro na krytykę i docinki z jej strony. Mamy teraz inne zmartwienia!
Niedawno moja droga, ukochana teściowa przeszła na emeryturę. Można powiedzieć, że udała się na zasłużony odpoczynek! Chociaż nie jest jasne, od czego odpoczywa, ponieważ raczej nigdy się nie przepracowywała. I właśnie o to chodzi! Od czasu przejścia na emeryturę moja teściowa prosi nas o pieniądze. Widzicie, nie ma ich wystarczająco dużo, a jest przyzwyczajona do życia w lepszych warunkach! Jej emerytura nie wystarcza na wszystkie jej zachcianki! Nie jest przyzwyczajona do odmawiania sobie!
I tak na poważnie, to jestem bardzo zaniepokojona tą sprawą! Nie mogę spokojnie reagować na jej “błagania”! Rozumiem, że dzieci powinny pomagać rodzicom i tak dalej! Ale gdyby to była naprawdę potrzebna pomoc, a nie bzdury! Albo gdyby to była pomoc w opłaceniu rachunków za media czy leczenie! W tej chwili moja teściowa wydaje wszystkie pieniądze w pierwszym tygodniu, a potem prosi syna o więcej. Nie jest przyzwyczajona do ograniczania się w czymkolwiek. A nam nie jest też łatwo jej pomóc, bo pieniądze nie spadają nam z nieba! Mój mąż i ja ciężko pracujemy i mamy dzieci. Na dodatek mamy kredyt! A jeszcze trzeba pomóc teściowej! Ogólnie stała się bezczelna! Przychodzi dosłownie co tydzień i prosi o pieniądze. Ciągle narzeka, że nie starcza jej nawet na jedzenie! Zastanawiam się, czy próbowała gotować ? A może powinna jechać tramwajem zamiast taksówką? Cóż, szczerze mówiąc, nie mam już siły! Mam jej dość! Nie mogę jej słuchać!
Ale mój mąż zawsze daje się nabrać na jej historyjki. Zawsze współczuje swojej biednej i nieszczęśliwej matce! Lamentuje, jak jej ciężko! Powiedziałam mu, że jego mama musi zacząć żyć w granicach swoich możliwości. Ale on mnie nie słucha. Mówi, że po prostu jej nie lubię, to wszystko. Dlatego oczerniają biedną, samotną kobietę!
Czy on nie zauważa, że ona nim manipuluje? Jak może tego nie czuć? Czy on jest całkowicie ślepy? Nie wiem, co robić! Dajemy jej, że tak powiem, ostatnie nasze pieniądze, a ona wciąż prosi o więcej i więcej! Co mam zrobić? Nie chcę psuć sobie relacji z jego matką, nie chcę też kłócić się o to z mężem. Nie chcę zrujnować mojej rodziny z powodu ogromnych apetytów rozpieszczonej emerytki.




