Słyszę głośne pukanie do drzwi, więc powoli je otwieram. Jestem oszołomiona, gdy widzę matkę mojego męża wbiegającą do środka i krzyczącą, że przyszła po swoją wnuczkę. Spokojnie mówię jej, że jest u swojej drugiej babci, ale ona mi nie wierzy i zaczyna przeszukiwać cały dom.
Prawdę mówiąc, byłam zaskoczona jej nagłą chęcią przyjścia do naszego domu i zobaczenia swojej wnuczki, ponieważ nie było jej u nas od około dwóch lat! A wszystko zaczęło się tak…
Weszłam i zobaczyłam jak bije moją małą 5-letnią córkę po rękach i udach, nie wytrzymałam i zaczęłam krzyczeć.
– Jakim prawem bijesz moje dziecko?
– Tak źle się zachowuje, jeśli ty nie możesz jej tego nauczyć, to ktoś inny musi to zrobić! – powiedziała mi teściowa.
Mój mąż przybiegł słysząc mój krzyk.
– Co się stało? Dlaczego krzyczysz?
– Twoja mama bije nasze dziecko i mówi, że nie wychowujemy go właściwie!
– Nic się nie stało, synu! Nie mogę nawet lekko uderzyć naszego małego cudu! Ona kłamie, chce, żebyśmy się kłócili!
– Czyżby? Córeczko, chodź tutaj, pokaż tacie, co właśnie zrobiła ci babcia – zawołałem do córki, a ona pokazała ojcu, że była bita po rękach i udach.
Mąż spojrzał na moją teściową z rozczarowaniem i zaczął krzyczeć, że obie nie wiemy, jak wychowywać dzieci i niczego nie rozumiemy, i poszedł.
Potem mój mąż mnie przeprosił, nadal miał kontakt z matką, czasami ją odwiedzał, ale ja zostawałam w domu z córką.
Po tym, jak biegała po mieszkaniu przez około trzy minuty, mój mąż przyszedł i próbował jej wyjaśnić, że nasza córka naprawdę jest z moją matką i nie będzie jej przez około tydzień.
– Wiedzieliście, że przyjdę i odesłaliście ją, żebym nie mogła spędzić czasu z wnuczką! Takimi jesteście rodzicami! Nie pozwalacie jej kontaktować się z babcią! – krzyknęła i wyszła z domu.
Mam nadzieję, że tym razem jej powrót nie będzie tak szybki.




