Mój mąż i ja mieszkamy razem od 20 lat. I przez te wszystkie lata nie wiedziałam, z kim żyję. Kiedy byliśmy młodzi, łatwo było zapomnieć o różnych urazach. Nawet jego wielka miłość do alkoholu nie sprawiła, że w niego zwątpiłam. Co było ostatnią kroplą? Kłamstwo. Okropne kłamstwo. Cyniczne. Źle zaplanowany scenariusz.
Weźmy jeden z nich . Wigilia.
Mój mąż pracował tego dnia. Mój syn i ja byliśmy w domu. On się bawił, a ja cały dzień stałam przy kuchence. Nadszedł wieczór. Mojego męża wciąż nie było.
Była 19.00, kiedy zaczęłam do niego dzwonić. Odebrał za pierwszym razem i powiedział, że wkrótce przyjedzie. Potem był niedostępny.
Mój syn zaczął płakać. Nie tak wyobrażał sobie Wigilię.
-Wszyscy mają normalne rodziny, ale my… Co to jest? – powiedział. Było mi tak przykro. Nie potrafię nawet wyrazić słowami tego, co czułam w tamtej chwili.
Mój mąż wrócił dopiero wieczorem 2 stycznia. Powiedział, że przez cały ten czas przebywał ze znajomymi. W wigilię wylądował na jakiejś imprezie i jedna z tych “przypadkowo poznanych osób ” zabrała mojego męża do swojego domu, gdzie “świętowali” przez parę dni z rzędu. Żałuję, że dowiedziałam się o tym dopiero później…
Albo to…. Byliśmy w domu. Wszyscy jedliśmy razem kolację. Powiedziałam mężowi, że idę spać.
– Tak, kochanie, idź. Zaraz też się położę.
“Zaraz” trwało pół godziny. Byłam tak zmęczona, że nie mogłam na niego czekać i zasnęłam. Obudziłam się w środku nocy na dźwięk samochodu. Okazało się, że mój mąż pojechał gdzieś późno w nocy. Ale dokąd jechał? Jaki interes mógł mieć o tej porze? – pomyślałam. Podniosłam telefon i zaczęłam dzwonić. Nie odebrał żadnego połączenia.
Wrócił około 7 rano i ostrożnie wszedł pod kołdrę. Myślał, że śpię, ale nie…
Albo …. Mój syn przypadkowo się wygadał. Powiedział, że widział nowy telefon ojca. Ukrywa go w garażu.
Poszłam tam, kiedy brał prysznic. Zajrzałam do samochodu i rzeczywiście znalazłam jego drugi telefon. Był dość drogi.
Poczułam się urażona. Straciłam cierpliwość. Zaczęłam płakać. Potem wzięłam się w garść i poszłam do domu. Zdałam sobie sprawę, że nasza historia dobiegła końca.
Nie chcę nawet pisać.
Chodził za mną długo, prosił o wybaczenie, chciał mnie z powrotem. Ale ja go nie potrzebuję. Nie ma go już w moim życiu. On dla mnie umarł! Tak, oczywiście jest w życiu mojego dziecka. Nie będę ingerować w ich komunikację. Ale mam już dość!




