Nie miałam już siły tak żyć, więc za namową zabrałam męża do psychologa. Kiedy weszłam do gabinetu, po cichu usiadłam obok męża, trzymając go za rękę. Był bardzo zdenerwowany i zły, bo nie chciał tu przychodzić, zgodził się tylko ze względu na mnie.
– Jaki macie problem? – zapytał psycholog, przerywając ciszę.
– Widzisz, mój syn jest idiotą! Nie mogę już z nim wytrzymać! mój mąż prawie krzyczał.
– Jak to idiotą ? zapytał spokojnie.
– Czy on sobie ze mnie żartuje? Do kogo mnie przyprowadziłaś? zapytał, zwracając się do mnie.
– Dlaczego uważasz, że twój syn jest idiotą?.
– Jak mam ci to wytłumaczyć, wiesz….? Wracam do domu, a on nawet nie umyje swoich kubków ani nie odłoży swoich rzeczy na miejsce, a ma już 15 lat! Nadal nie wie, jak cokolwiek zrobić i nie chce się niczego nauczyć. Myśli tylko o swoich przyjaciołach i o tym, jak wyjść z domu. A powinien być pomocny dla mamy i dla mnie! Nie docenia niczego, co mu kupujemy, niszczy to lub psuje. Ubliża swojej mamie. Jak sobie z tym poradzić? Jak pomóc mu stać się dobrym człowiekiem? Masz jakieś pomysły?
– Tak, mam jeden. Teraz przesiądziesz się na inne krzesło i wyobrazisz sobie siebie jako swojego syna – powiedział psycholog, a mój mąż to zrobił. A teraz powiedz mi, jak się czujesz?
Mój mąż milczał przez dłuższą chwilę, a potem zaczął mówić: Jestem smutny, samotny, nikt we mnie nie wierzy, wszyscy mają mnie za idiotę.
– Wszyscy?- zapytał psycholog.
– Mój tata tak myśli. Chcę tylko, żeby mnie wspierał i chwalił za moje sukcesy.
– A teraz otwórz oczy. Czy rozumiesz, co musisz teraz zrobić?
– Tak, miałem takie samo dzieciństwo. Rozumiem, dziękuję- odpowiedział mój mąż ze łzami w oczach.
Potem nasze relacje rodzinne zmieniły się na lepsze, a nasz syn stał się o wiele szczęśliwszy.




