Młodszy Franek natychmiast zaczął odwijać to co dostał, a Robert spojrzał na matkę łakomym wzrokiem. Nie rozumiałam, o co chodzi ….
Pojechałam odwiedzić moją koleżankę. Ma 2 dzieci – 3 lata i 6 lat, obaj to chłopcy. Po drodze kupiłam ciasto oraz owoce i Kinder niespodziankę dla dzieci.
Weszłam, przywitałam się i mówiłam o tym, jak szybko dorastają cudze dzieci. Dałam chłopcom ich Kinderki i położyłam ciasto i owoce na stole.
Młodszy Franek od razu zaczął zdejmować opakowanie, a Robert tylko łakomie patrzył na mamę. Nie rozumiałam, co się dzieje.
Wtedy ona powiedziała:
-Dobra, jedz, skoro ciocia ci dała. Tylko później oddaj zabawkę Frankowi.
Wtedy zapytałam:
– Robert jest uczulony czy co?
– Nie, dlaczego tak myślisz?
– Zaczął jeść Kinder dopiero po tym, jak mu pozwoliłaś, to dziwne.
– Teraz już mu ich nie kupujemy. W domu jest mnóstwo innych słodyczy, więc może je jeść. A Franek zbiera zabawki z jajek , porządnie układa i później się nimi bawi.
Zapytałam:
-Czy jest coś, co kupujesz Robertowi, a czego nie dajesz Frankowi?
Nie, nie było takich smakołyków. Okazało się jednak, że Robert nie dostaje też małych jogurtów.
Powód jest ten sam – są drogie, nic w nich nie ma.
Więc rozumiecie: rodzina nie jest biedna. Nie zubożyliby się, kupując dodatkowy jogurt czy Kinder dla drugiego dziecka.
Uważam, że takie zachowanie spowoduje u jej syna ogromną traumę i odsuwa go od niej na zawsze.
Ale oczywiście matki wiedzą najlepiej…




