Wprowadzenie
Napisanie listu i wszystko, co nastąpiło później, dało mi życiową lekcję, otworzyło mnie na rzeczy, których nawet sobie nie wyobrażałam.
W 2010 roku napisałam list do siebie. Dziesięć lat to długi okres, prawie połowa mojego życia. Jednak kiedy otwieram ten list, wracam do momentu, w którym go napisałam.
Miałam 14 lat, a muzyka sprawiała mi ogromną przyjemność. Dobrze pamiętam pióro, którego użyłam i z zachwytem patrzę na własne pismo.
Przez dziesięć lat mojego życia trzymałam tę lekko wyblakłą kopertę. A teraz nadszedł czas, aby ją otworzyć.
Cechy
Wtedy wszystko, na co naprawdę liczyłam, wszystko, o czym marzyłam i śniłam, wszystko, co wydawało się mieć znaczenie, było podyktowane moją młodością, a wraz z nią moją naiwnością i dumą.
Zastanawiałam się, jak ja i moi przyjaciele (którzy również pisali listy) poradzimy sobie w życiu. Wszyscy byliśmy tacy optymistyczni i naiwni, bo nie do końca zdawaliśmy sobie sprawę, jacy tak naprawdę będziemy za dziesięć lat.
Jedna z nas ma już dziecko, ktoś skończył studia i przeprowadził się do innego miasta. Ktoś z nas jest wykwalifikowanym i praktykującym prawnikiem. Jestem dumna z każdego z nich – życie bardzo nas zmieniło i wszyscy z godnością przetrwaliśmy tę trudną, ekscytującą i ciągle zmieniającą się podróż. Nie, nie polecieliśmy w kosmos, a z naszych przygód nie nakręcono filmu nagrodzonego Oscarem, ale wszyscy przeszliśmy długą drogę od tamtego czwartku.
Warto zauważyć, że w wieku 24 lat miałam już kupić dom i mieć stabilną karierę. Dziesięć lat później patrzę na te rzeczy w zupełnie inny sposób: nauczyłam się mierzyć sukces innymi kryteriami. Jednym z nich jest prawdopodobnie mój rozwój osobisty.
Uczucia
Prawdę mówiąc, bałam się otworzyć tę kopertę. Wiedziałam, że jako czternastolatka byłam perfekcjonistką i wielką planistką. Moja “młodsza wersja” pokładała wielkie nadzieje we wszystkim, co osiągnę. Dzieciństwo, cóż mogę powiedzieć? Skupiała się na osiągnięciach i mierzyła sukces w stopniach i kwalifikacjach: wydawało się, że to nic wielkiego. Jednak w miarę dorastania człowiek nabiera zupełnie innego sposobu myślenia.
Teraz nie jestem pewna, czy gdybym była młodsza, byłabym w stanie choć trochę zrozumieć moją obecną rzeczywistość. I nie będę nic mówiła o tym, że raczej nie byłabym dumna ze współczesnych osiągnięć.
Jednak kiedy myślę o wszystkim, co zrobiłam, o wszystkich miejscach, w których byłam, o wszystkich przeszkodach, które pokonałam i ludziach, których spotkałam, mogę mieć tylko nadzieję, że moja “młodsza wersja” byłaby w stanie docenić tak bezcenne doświadczenie. Takie jest życie: nie jest idealne, nie zawsze jest udane, ale jest prawdziwe. Nie czyni go to mniej atrakcyjnym i nie zamierzam niczego żałować.
Prawdziwe zmiany
W ciągu zaledwie dziesięciu lat moje życie zmieniło się diametralnie i to nie tylko raz. Nie sądzę, bym mogła nawet zliczyć zmiany, których doświadczyłam w tym czasie.
Dobrze zarabiam i jeździłam już do kilku wspaniałych miejsc z kilkoma całkiem znanymi ludźmi (niektórych z nich nawet nie znałam w 2010 roku).
Skończyłam szkołę, a następnie studia. Moje książki zostały opublikowane. Widziałam smutek i czułam prawdziwą miłość. Poczułam też gorycz utraty bliskich mi osób: zmarli bardzo wcześnie, to takie okrutne.
Tańczyłam, śmiałam się, kochałam. Mam długie włosy, przefarbowałam je i niczego nie żałuję. Miałam przekłute uszy (w kilku miejscach) i (uwaga!) zrobiłam sobie tatuaż!
Jednak dużo czasu zajęło mi leczenie w szpitalach. Prawdę mówiąc, przez ostatnie kilka lat bardziej zależało mi na przetrwaniu niż na dumnym i dobrym życiu.
Podsumowując
Tak więc, dziesięć lat później, muszę przyznać, że moje ówczesne cele nie są takie same jak moje obecne . Pamiętam, jak pisałam ten list, mając szczerą nadzieję, że tak właśnie się stanie. Desperacko miałam nadzieję, że będzie dobrze. A teraz, czytając to po mojej niedawnej hospitalizacji (w najtrudniejszym okresie w moim życiu), nie jestem pewna, czy wszystko ze mną w porządku. W rzeczywistości wszystko było w porządku dziesięć lat temu.
Może to nie jest najlepsze porównanie. Nie potrafię podsumować dziesięciu lat mojego życia. Może nie jestem tam, gdzie miałam nadzieję być, ale w tym wieku wszyscy mamy różowe okulary. Taka jest psychologia młodych.
Mimo wszystko przetrwałam. Wciąż udaje mi się przetrwać. Teraz piszę kolejny list do siebie. Wiele może się zmienić w ciągu 10 lat i czuję, że podobne zmiany nastąpią w sposób, którego 24-letnia osoba nie mogłaby sobie nawet wyobrazić.




