Pewien chłopiec w przedszkolu potrzebował pomocy nauczycielki przy zakładaniu butów. Kobieta musiała się bardzo natrudzić, ponieważ buty utknęły i nie dało się ich włożyć ani zdjąć. Kiedy w końcu udało się je założyć, dziecko wypowiedziało zdanie, które niemal doprowadziło nauczycielkę do łez:
– Te buty nie są dobrze założone!
Nauczycielka przyjrzała się i rzeczywiście, prawy but był na lewej stopie, a lewy na prawej. Proces zdejmowania butów nie był łatwiejszy niż ich zakładanie, a kiedy buty w końcu znalazły się na stopach, tak jak powinny, prawy na prawej a lewy na lewej , chłopiec ponownie zszokował nauczycielkę:
– To wcale nie są moje buty!
Ledwo powstrzymała się od krzyku i powiedziała:
-Dlaczego nie powiedziałeś tego na początku?.
Następnie spędziła około 30 minut próbując zdjąć buty z nóg dziecka. Kiedy jej się to udało, dzieciak stworzył kolejne arcydzieło:
– To buty mojego brata, ale mama każe mi je nosić!
Słysząc to, nauczycielka nie wiedziała, czy ma płakać, czy się śmiać. W końcu zebrała resztki sił i cierpliwości i założyła buty z powrotem. Następnie zapytała:
– Gdzie położyłeś rękawiczki?
Odpowiedź chłopca była zabójcza:
– Wsadziłem je w czubki moich butów!!!




